Artykuły Chrześcijańskie

ALCHEMIK

Mój Mistrz specjalny eliksir posiada,
Który marne metale w złoto zamienia.
Z gruzów wznosi najpiękniejsze pałace,
A każdy je później z zachwytem podziwia.
On z rzemieślniczym talentem bezustannie gromadzi
To wszystko, co zniszczymy i nad czym szlochamy.
Jego oczy potrafią dostrzec surowy opal w skale
I kształtne naczynia w naszej bezkształtnej glinie.
Moc życiowych utraconych okazji.
Zniszczone przyjaźnie i zmarnowane lata,
To są surowce, które on umie wykorzystać.
Kładzie na nich swe dłonie i swymi łzami spawa.

Cóż za cierpliwy Alchemik! – Czeka na właściwy moment,
Rozmyśla, gdy południowy wiatr lekko wieje,
A ten północny wicher z całą siłą dmie,
On zaś znużony, sam sobie nieprzyjazny
Z celową powolnością zgubę sobie szykuje.
Później, gdy nasze marzenia już uleciały w powietrze,
Gdy nasze wspaniałe plany utknęły gdzieś w bagnie,
A nasze wyśnione zamki zmieniły w pył,
Pozbawiając nas wszystkich zgromadzonych pragnień,
Zjawia się On, idąc powoli i spokojnie,
On, który skruszone serce uważa za ofiarę dla siebie.
(Nikt inny bowiem nie licytuje,
Tylko On na nasze ruiny ustala cenę).
Pochylając się nisko graweruje starannie
Swoje Imię, którego nie da się wymazać z naszych prochów.
A z popiołów naszej bezbrzeżnej rozpaczy
Roznieca płomień miłości i pokornego zaufania.
Nie szuka nowego miejsca, aby na nim budować,
Lecz na starym fundamencie, kamień po kamieniu,
Cementując łaską smutne doświadczenia,
Wznosi swą jeszcze wspanialszą świątynie.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz