Artykuły Chrześcijańskie

Ukrzyżowani?

Krzyż w naszym doświadczeniu musi być prawdziwy realny, rzeczywisty, musi być naszą jedyną ucieczką. Dlaczego jest tak mało prawdziwej rzeczywistości duchowej? Bo nie uczymy ludzi umierania z Chrystusem, ale życia w mocy ich konającego człowieczeństwa. Chlubimy się nie naszą słabością a siłą. Wartości, które Chrystus ogłosił fałszywymi, zwykłymi śmieciami, powróciły do łask, uznane zostały za ewangeliczne i promowane są jako treść życia i istota chrześcijańskiej drogi. Prawdziwy krzyż niszczy zaufanie pokładane w ciele, sprowadza przekleństwo na wszystko co pochodzi z ciała, zgładza ludzi (czyni ich martwymi dla świata i grzechu), upodabnia nas do Chrystusa Jezusa Pana naszego. Sam krzyż musi być dla nas czymś, czym się chlubimy, co odróżnia nas od świata.

To co uważamy za najpiękniejsze i najlepsze na ziemi nie liczy się w Niebie. Kwiaty, wiersze, muzyka obrazy, są piękne, ale nie mogą podnieść duszy ponad ziemię, do której należą. Jezus nie potrzebuje super mocnego człowieka lub siły, by pociągnąć ludzi do Siebie. Nie liczy się, co ich pociągnie, ale kto. On powiedział, “A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie pociągnę.” (Jan 12:32). Nie do usługujących, nie do budynków, nie do organizacji religijnych, ugrupowań kościelnych, ale “do mnie”. Musimy głosić osobę – Jezusa Ukrzyżowanego, nie politykę, nie zasa­dy, nie ruchy religijne, ale Mistrza, nie wyznanie, ale Chrystusa, nie system, ale Zbawiciela. Musi być ofiara z krwi bez dodatków i ludzkiej oprawy. Zbawienie jest Bożym dziełem bez dodatków ludzkich. Któż może dodać jedną kreskę do Bożego planu zbawienia przez ofiarę.

Paweł powiedział, „Zostałem ukrzyżowany dla tego świata.” Krzyż, na którym umarł Jezus stał się również krzyżem, na którym umarł Jego apostoł. Kiedy spie­sznie szedł wygładzonymi ulicami Damaszku, albo spoglądał z płaskiego dachu swojego domu na piękne brzegi Abany, to ten świat ze wszystkimi olśniewającym blaskiem, w jego oczach wydawał się, biedny, skurczony i ukrzyżowany. Kiedyś był dla niego wszystkim. Kiedyś jego miękkie, śliskie pochlebstwa były przyjemną muzyką w jego uszach. Jego serce było kiedyś skierowane na bogactwo, piękno, przyjemności i wszystko to, co podziwiają naturalne oczy; ale kiedy uwierzył w Jezusa, to wszystko zaczęło dla niego umierać. Prawdą jest to, że one nie były martwe, ale zostały przybite do krzyża. Już więcej nie stanowiły dla niego atrakcji, a każdego dnia traciły swoją moc. Tak, jak człowiek umierający na krzyżu jest z każdą chwilą coraz słabszy, bo uchodzi z jego rąk i nóg krew, tak samo ten świat, który kiedyś był dla niego wszystkim z każdą chwilą zaczął tracić swoją pociągającą moc. W Chrystusie uzyskał tyle słodyczy w przebaczeniu, dostępie do Boga, uśmiechu Boga, napełnieniu Duchem, że ten świat każdego dnia stawał się dla niego bardziej niesmaczny.

Innym skutkiem było: „Ja dla świata.” Kiedy Paweł położył rękę na swoim ciele, odczuł, że ono również zostało zmienione. Kiedyś było jak rozpędzony koń wyścigowy, którego trudno zatrzymać; albo jak pies myśliwego, niecierpliwy i pragnący się wyrwać — tak jego serce goniło za sławą, zaszczytami, światową chwałą, a teraz było przybite do krzyża. Poddany w pełni ufający Temu który go prowadził poza obóz, wiedział że Jego łaska jest wystarczająca w każdym doświadczeniu, nawet tym najgorszym.

Strata, odrzucenie, wstyd – one wszystkie należą tak do Chrystusa jak i do tych, którzy są w pełni Jego. Krzyż, który ich zbawia, również zabija ich a wszystko, czemu tego brakuje jest żałosną pseudoreligią i nie ma absolutnie nic wspólnego z religią prawdziwą. Cóż jednak możemy powiedzieć kiedy przeważająca większość naszych ewangelicznych liderów żyje nie tak jak ukrzyżowani ale jak ci, którzy akceptują świat i rządzące nim wartości, odrzucając jedynie poniektóre, większe czy też bardziej ewidentne wypaczenia. Jakżeż możemy stanąć przed obliczem Tego, który został ukrzyżowany i zgładzony, kiedy widzimy Jego naśladowców akceptowanych i wywyższanych? Jednakże głoszą oni nauką o Krzyżu i zaklinają się, że są prawdziwymi, prawowiernymi wierzącymi.

Szatan wcale nie ciągnął Chrystusa na krzyż. Z pewnością zauważyliście w ewangeliach, że na wszelkie możliwe sposoby, używając całej swojej mocy, starał się nie dopuścić do tego momentu. Podjudził Heroda, by wymordował wszystkie niemowlęta w Betlejemie, chciał doprowadzić do strącenia Go z urwiska, do ukamienowania Go, do Jego utonięcia. Aby nie dopuścić do dokończenia dzieła krzyża, którego się podjął.

On starał się i nadal będzie to czynił, aby cię odwieść od twojego współukrzyżowania i przeobrażenia przez krzyż. Zgorszenie krzyża nie ustało. Pamiętaj więc, że na tych, którzy opowiadają się po stronie krzyża i naśladują drogę krzyża, nienawiść szatana będzie koncentrować się zupełnie tak samo, jak na Mistrzu. „Ratuj samego siebie i zstąp z krzyża” – będzie pokusą i dla ciebie, mój drogi bracie i siostro. „Oszczędź się! To jest zbyt bolesne, kosztuje to zbyt wiele. Zapomnij o tym! Patrz inni nie czynią takiego poświęcenia jak ty i też nazywają się za wierzących. Wymigaj się od tego, oszczędź samego siebie i zstąp z krzyża!” Jeśli jednak ty i ja chcemy kiedykolwiek poznać głębiny Bożej łaski, piękno Chrystusa, jeśli wasze i moje życie ma kiedykolwiek zostać podniesione do poziomu, który Bóg dla nas zamierzył, aby sumienie świata na zewnątrz zostało poruszone musimy nauczyć się jak Paweł nie znać niczego, tylko Jezusa i to tego ukrzyżowanego.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar