Artykuły Chrześcijańskie

Miłujcie

korzeń

A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5:44)
Ale wam, którzy słuchacie, powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą. (Łk 6:27-28)
A jeśli miłujecie tych, którzy was miłują, na jakąż wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy miłują tych, którzy ich miłują. Jeśli bowiem dobrze czynicie tym, którzy wam dobrze czynią, na jaką wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy to samo czynią. A jeśli pożyczacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, na jaką wdzięczność zasługujecie? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, aby to samo odebrać z powrotem. (Łk 6:32-34)
Poświęć ich w prawdzie twojej; słowo twoje jest prawdą. (J 17:17)
Z żądania Jezusa aby kochać nieprzyjaciół, okazywać wyrozumiałość, czynić pokój oraz wybaczać wynika, że są ludzie, których trudno jest nam kochać. Żądanie to jest wyrażone na różne sposoby, ponieważ w niektórych wypadkach trudno jest kochać ludzi. Jezus nazywa niektórych ludzi naszymi nieprzyjaciółmi, co oznacza, że są oni przeciwko nam i chcą widzieć nasze upadki. Jezus mówi, aby ich kochać (Mt 5:44; Łk 6:27, 35). Inni mogą nie być w tym sensie naszymi nieprzyjaciółmi, lecz poprzez swój charakter, osobowość lub postępowanie mogą nam się wydawać mało atrakcyjni albo nawet odrażający. Jezus powiedział, aby okazywać im wyrozumiałość (Mt 5:7; 18:33, Łk 10:37). Powinniśmy w stosunku do nich kierować się miłosierdziem, a nie tym, na co zasługują bądź jakie reakcje w nas wzbudzają. Inni z kolei mogą – słusznie lub niesłusznie – czuć się urażeni tym, co zrobiliśmy, i ograniczają bądź nawet zrywają z nami kontakty. Jezus powiedział, aby starać się pojednać z nimi (Mt 5:23-26). Inni z kolei mogą nawet nie mieć niczego przeciwko nam, za to my możemy mieć coś przeciwko nim. Jezus powiedział, aby w takich wypadkach przebaczać (Mt 6:14-15). Nie można pozwalać, aby lenistwo, pycha, gniew powstrzymywał nas przed ukorzeniem się i przebaczeniem, wprowadzaniem pokoju i pojednaniem.

To, że mamy wrogów może dowodzić, że idziemy za Jezusem
Treść żądania Jezusa wskazuje także na to, że będziemy mieć wrogów i że bez względu na nasze zabiegi nie będziemy mogli się ze wszystkimi pojednać. Pan pokazał nam, że sam fakt istnienia naszych wrogów nie musi być rzeczą złą, gdyż może wskazywać, że kroczymy za Jezusem. Jezus obiecał błogosławieństwo tym, którzy będą prześladowani ze względu na niego: „Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie!” (Mt 5:11). Innymi słowy powinniśmy spodziewać się tego, ze niektórzy ludzie będą naszymi wrogami: „jeśli gospodarza Belzebubem nazwali, tym bardziej jego domowników! … Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą; jeśli słowo moje zachowali i wasze zachowywać będą” (Mt 10:25; J 15:20).
Jezus ostrzegł, że brak prześladowań może być cechą charakterystyczną fałszywego proroka, a nie dziecka Bożego : „Biada wam, gdy wszyscy ludzie dobrze o was mówić będą; tak samo bowiem czynili fałszywym prorokom ojcowie ich” (Łk 6:26). Wrogość pomiędzy światem a uczniami Pana wynika z faktu odrzucenia Jezusa przez ten świat (J 18:37), a także wielkiej przemiany, jaka powstaje w sercu po nawróceniu się do Jezusa: „Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi” (J 15:19, por.: J 17:14). Dlatego nie powinniśmy zakładać, że skoro mamy wrogów, to znaczy, że coś zrobiliśmy źle. Być może jest tak rzeczywiście, dlatego powinniśmy badać swoje serca, czy czasem niepotrzebnie nie obraziliśmy kogoś i pokutować. Jednak Jezus bardzo wyraźnie zapowiedział, że jego wierni uczniowie będą mieli wrogów. Spodziewajmy się tego.
Kochaj tych, którzy zabijają i tych, którzy lekceważą
Godnym uwagi jest fakt, że Jezus mówi o różnych przejawach wrogości, którym musimy stawić czoła – nie tylko surowym prześladowaniom, ale i zwykłemu lekceważeniu. Można by pomyśleć, że Jezus powie tylko o najgorszym przejawie wrogości, pomijając pozostałe jej przejawy. Najwyraźniej jednak Jezus uznał, że nakaz kochania nieprzyjaciół należy nam przedstawić nie tylko w kontekście zagrożenia naszego życia, ale także znieważania naszego ego.
Zastanówmy się o jakich przejawach wrogości mówił Jezus. Mamy kochać tych, którzy nas prześladują (Mt 5:44), nienawidzą (Łk 6:27), przeklinają i znieważają (Łk 6:28), uderzają w policzek i zabierają nam płaszcz (Łk 6:29). Takie objawy wrogości mogą spowodować głębokie rany emocjonalne oraz fizyczne, a nawet śmierć (Mt 10:21; Łk 11:49). Jesteśmy zobowiązani reagować na nie miłością. Oprócz tak bardzo bolesnych dla nas przejawów wrogości istnieją także pomniejsze akty nieprzyjaźni, które także mogą nam sprawiać kłopoty. Jezus powiedział: „A jeślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż osobliwego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? … Jeśli bowiem dobrze czynicie tym, którzy wam dobrze czynią, na jaką wdzięczność zasługujecie?” (Mt 5:47; Łk 6:33). W wersetach tych Jezus mówi o prostych czynnościach, takich jak pozdrawianie i okazywanie uprzejmości. Pyta nas: Jak chętnie pozdrawiacie albo okazujecie uprzejmość osobie obcej, albo komuś, kto nie wyrządził nam żadnego zła? Osoby te nie wyrządziły nam krzywdy ani nie okazują nam swojej wrogości. Po prostu zajmują się swoimi sprawami i nie zwracają na nas swojej uwagi. Możemy czuć się przez nich lekceważeni, albo reagować inaczej. Jezus nakazuje nam kochać tych ludzi. Nie nakazuje nam kochać tylko tych, którzy doceniają nas i wyrządzają nam dobro. Mamy kochać prześladowców oraz kochać osobę, która zachowuje się tak, jakbyśmy w ogóle nie istnieli.
Takie postawienie tej kwestii rodzi dwa pytania. Po pierwsze – czym jest ta miłość? Jak ma wygląda ona w praktyce? Na ile mamy być w nią zaangażowani? Po drugie – skąd ta miłość pochodzi? Na ile wyrasta ona w naszych sercach, jak ją zachować i jak zostajemy jej pozbawiani kiedy cała nasza natura zdaje się mówić: „Nie ma, ani nawet nie może być tu mowy o żadnej miłości”? Rozważmy najpierw pierwsze pytanie – czym jest ta miłość.
Miłość zachowuje prawdę Biblii
Podstawowa odpowiedź na pytanie „czym jest ta miłość” jest tak oczywiste, że może umknąć naszej uwadze. Kiedy Jezus dał nam przykazanie miłości, skorygował jednocześnie błędną interpretację tego starotestamentowego przykazania: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego. A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują”
(Mt 5:43-44). W samym akcie nadania nam przykazania miłości okazuje nam swoją miłość poprzez skorygowanie fałszywej i szkodliwej interpretacji Pisma św.
Stosowane w czasach Jezusa żydowskie Pismo Święte nie zawierało nakazu: „Będziesz miał w nienawiści swojego wroga”. Starotestamentowy nakaz miłości brzmiał następująco: „Nie będziesz się mścił i nie będziesz chował urazy do synów twego ludu, lecz będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (3 M 19:18). Niektórzy uznali, że nakaz ten dotyczy „synów twego ludu” oraz „bliźnich”, a więc jedynie współplemieńców. Pierwszy akt miłości, jaką nakazuje w tym przykazaniu Jezus, pokazuje nam swoim postępowaniem: pokazuje, że miłość odrzuca fałszywą interpretację Słowa Bożego i wyjaśnia prawdę.
Korzeniem prawdy jest miłość
Jako przykład podałem najpierw postępowanie Jezusa nie tylko dlatego, że jest ono pierwszym i bezpośrednim aktem miłości zawartym w jego słowach, ale także dlatego, że obecnie obronę prawdy często stawia się jako przeciwieństwo miłości. Jednak nie taki przykład nam daje Jezus w powyższych wersetach, ani w pozostałych miejscach Biblii. Gdyby ktoś powiedział Jezusowi, że miłość jednoczy, a doktryna powoduje podziały, to myślę, że Jezus spojrzałby temu człowiekowi głęboko w oczy i powiedział: „Korzeniem miłości jest prawdziwa doktryna. Kto się jej sprzeciwia, ten niszczy korzeń miłości”.
Jezus nigdy nie przeciwstawiał się prawdzie, aby kochać bliźnich. Postępował przeciwnie. Powiedział, że On sam jest ucieleśnieniem i sumą prawdy: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14:6 BT). Mówiąc o sobie, stwierdził: „kto szuka chwały tego, który go posłał, ten jest szczery i nie ma w nim nieprawości” (J 7:18). Pod koniec jego życia Piłat zadał mu cyniczne pytanie: „Co to jest prawda?” (J 18:38), które było jedynie reakcją na wyczerpujące oświadczenie Jezusa o celu swojego przyjścia na ten świat: „Ja się narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie; każdy, kto z prawdy jest, słucha głosu mego” (J 18:37). Nawet przeciwnicy Jezusa widzieli, jak bardzo był oddany prawdzie i jak obojętną rzeczą były dla niego opinie ludzi. „Nauczycielu, wiemy, że jesteś szczery i nie zależy ci na niczyjej opinii” (Mk 12:14 WA). Jezus po swoim wniebowstąpieniu zesłał nam Ducha Świętego, którego nazwał Duchem prawdy: „Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca wychodzi, złoży świadectwo o mnie” (J 15:26).
Jezus postępował zupełnie odwrotnie od tych, którzy dla zdobycia zwolenników poświęcają prawdę. Niewiara jego słuchaczy była tylko potwierdzeniem, że to jego słuchacze musieli się zmienić, a nie prawda: „każdy, kto z prawdy jest, słucha głosu mego” (J 18:37). „Kto z Boga jest, słów Bożych słucha; wy dlatego nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście.” (J 8:47) „Ponieważ Ja mówię prawdę, nie wierzycie mi.” (J 8:45) Innymi słowy kiedy prawda nie wyzwala pożądanych reakcji – kiedy jej nie działa na innych – nie porzucaj jej. Jezus nie postępuje jak pragmatyk w kwestiach związanych z okazywaniem miłości ludziom oraz głoszeniem prawdy. Głosimy ludziom prawdę i jeśli oni nie reagują na nią, nie rozważamy modyfikowania prawdy. Modlimy się, aby ci, którzy nas słuchają, zostali duchowo przebudzeni i przemienieni przez prawdę. „I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (J 8:32). Jezus modlił się: „Poświęć ich w prawdzie twojej; słowo twoje jest prawdą” (J 17:17).
Modlitwa Jezusa, aby ludzie zostali „uświęceni w prawdzie”, pokazuje korzeń miłości. W jego rozumieniu uświęcenie, czyli świętość, obejmuje także bycie osobą, która kocha. Jezus modlił się, abyśmy stali się ludźmi, którzy kochają, litują się, przebaczają i czynią pokój. Wszystko to zawarte jest w jego modlitwie „Poświęć ich”. Wszystko to dokonuje się w prawdzie i poprzez prawdę, a nie niezależnie od prawdy. Przeciwstawianie miłości prawdzie jest przeciwstawianiem owoców korzeniowi, albo ognia podpałce, względnie sypialni położonej na pierwszym piętrze fundamentom domu. Jeśli rozpadną się fundamenty, zawali się cały dom, a wraz z nim łoże małżeńskie. Miłość żyje dzięki prawdzie, płonie dzięki prawdzie i opiera się na prawdzie. Dlatego właśnie pierwszy akt miłości okazany przez Jezusa przy przykazaniu miłości polegał na skorygowaniu fałszywej interpretacji Pisma Świętego.

1
Dodaj komentarz

avatar
0 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o