Artykuły Chrześcijańskie

Konieczność

Bez nawrócenia twe życie jest puste i daremne.

Czyż nie byłoby szkoda, byś miał być nicponiem, obciążeniem dla ziemi, zwykłym wrzodem we wszechświecie? A tym właśnie jesteś jako osoba nienawrócona, gdyż ignorujesz cel swego istnienia. Czyż nie zostałeś stworzony i nie istniejesz ze względu na upodobanie Boże? Czyż Bóg nie stworzył cię dla Siebie? Czy jesteś człowiekiem rozumnym? Wobec tego rozważ jak powstałeś i dlaczego istniejesz. Spójrz na Boże dzieło jakim jest twe ciało i spytaj samego siebie, w jakim celu Bóg je tak misternie stworzył. Rozważ wspaniałe możliwości twej zrodzonej w niebie duszy. W jakim celu obdarzył ją Bóg tyloma wspaniałymi cechami? Czy tylko dla twojej przyjemności albo po to, byś folgował swym zmysłom? Czy Bóg posłał ludzi na ten świat po to tylko, by jak jaskółki zbierali chrust i błoto, budowali swe gniazdka, odchowali młode i odlecieli? Zwykły poganin widzi coś więcej niż tylko to. Czy ty, który jesteś cudownie stworzony nie myślisz, że z pewnością zostałeś stworzony dla jakiegoś wspaniałego i wielkiego celu? Biedny człowiecze! Pomyśl logicznie. Czyż nie szkoda, by tak wspaniale stworzone dzieło miało być na próżno szkolone i ćwiczone? Naprawdę żyjesz na próżno, jeśli nie żyjesz dla Boga. Lepiej byłoby, gdybyś się nie narodził, niż gdybyś miał żyć nie dla Niego. Czy chcesz wypełnić swój cel? Musisz pokutować i nawrócić się, bez tego twe życie jest pozbawione celu –– żyjesz na własną zgubę.

Nie masz żadnego celu. Nienawrócony człowiek jest jak wyborny instrument, którego wszystkie struny są zerwane bądź nie są nastrojone. Duch Żyjącego Boga musi go naprawić i nastroić przez łaskę odrodzenia, oraz słodko nim poruszać mocą ożywiającej łaski. W innym wypadku twe modlitwy będą niczym skowyt, a cała twa służba nie będzie miłą muzyką w uszach Najświętszego. Wszystkie twe zdolności i możliwości w swym naturalnym stanie są tak zepsute, że nie możesz służyć Bogu Żywemu, o ile nie zostaniesz oczyszczony z martwych uczynków. Człowiek nieuświęcony nie może wykonywać dzieł Bożych.

  • Nie posiada ku temu żadnych zdolności. Nie ma ku temu żadnych zdolności, tak samo jak nie pojmuje nauki o usprawiedliwieniu. Istnieją wielkie tajemnice tak w zasadach jak i w ćwiczeniu się w pobożności. Człowiek nieodrodzony nie zna tajemnic Królestwa Niebios. Od naturalnego człowieka nie można oczekiwać, że będzie wykonywał dzieła miłe Panu. Równie dobrze mógłbyś oczekiwać, że człowiek który nigdy nie uczył się alfabetu zacznie czytać, lub że ten, który nigdy nie miał w rękach lutni, zagra na niej piękną muzykę. Musi on być najpierw pouczony przez Boga (Jan 6, 45), nauczony jak się modlić (Łuk. 11, 1), nauczony, by się śpieszyć (Iz. 49, 17), nauczony jak chodzić (Oz. 11, 3), gdyż inaczej będzie całkowicie zgubiony.
  • Nie ma ku temu żadnej mocy. Jakże słabe jest jego serce! (Ez. 16, 30). Szybko się męczy. Jakże męczący jest dla niego sabat (Mal. 1, 13). Nie ma on żadnej siły (Rzym. 5, 6) i jest martwy w swych grzechach (Ef. 2, 5).
  • Nie obchodzą go dzieła Boże. Nie pragnie poznania Bożych dróg (Job 31, 14). Nie zna ich, ani nie troszczy się o to, by je poznać (Ps. 82, 5). Nie zna ich ani ich nie zrozumie.
  • Nie ma ani potrzebnych narzędzi ani materiałów. Bez łask Ducha, które są zarówno materiałami jak i narzędziami w tej pracy, człowiek taki nie może wykonywać dzieł Bożych. Równie dobrze człowiek taki mógłby ciosać marmur bez żadnych narzędzi, albo malować bez farb i pędzli, budować bez materiałów. Jeśli dawanie jałmużny nie wypływa z miłości do Boga, to wtedy nie jest Bożą służbą, ale wynika z próżnej chwały.

Czym jest modlitwa na ustach jeśli w sercu nie ma łaski? Czyż nie jest ona niczym trup pozbawiony życia? Czym są wszystkie nasze wyznania, jeśli nie wynikają z Bożego smutku i szczerej pokuty? Czym są nasze prośby, jeśli nie są ożywione świętymi pragnieniami i wiarą w charakter Boga i Jego obietnice? Czym są nasze pieśni chwał i dziękczynienie jeśli nie wypływają z miłości Bożej oraz świętej wdzięczności, z odczuwania w sercu Bożego miłosierdzia? Nie można oczekiwać od takiego człowieka, że będzie wykonywał jakąkolwiek służbę świętą i miłą Bogu. Równie dobrze można się spodziewać, że drzewa przemówią, lub że umarli będą się poruszać. Skoro drzewo jest niedobre, jakże więc może wydawać dobry owoc?

Bez nawrócenia kres twego życia będzie okropny. Dusza człowieka nienawróconego jest schronieniem wszelkiego ptactwa nieczystego (Obj. 18, 2), grobem pełnym nieprawości i zepsucia (Mat. 23, 27), obrzydliwym trupem pełnym pełzającego po nim robactwa, ohydnie cuchnącym przed Bogiem (Ps. 14, 3).

Czyż jeszcze nie widzisz jak potrzebna jest zmiana? Czy nie zasmuciłby cię widok złotych naczyń świątyni Bożej zamienionych na czary pijaństwa, splugawionych przez służbę bałwanom? (Dan. 5, 2 – 3). Kiedy Antioch ustawił obraz świni przy wejściu do świątyni, czyż nie było to dla Żydów obrzydliwością? O ileż bardziej obrzydliwe wobec tego byłoby, gdyby świątynię zamieniono w stajnię bądź w chlew, a miejsce najświętsze zamienić w dom Baala! Tak właśnie jest z osobą nieodrodzoną. Wszystkie jej członki zamienione zostały w narzędzia niesprawiedliwości, sługi szatana, a jej serce w naczynie nieczystości. Przebywających w nim gości możesz poznać po tym, co z niego wychodzi, gdyż „z serca wychodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, rozpusta, kradzieże, fałszywe świadectwa, bluźnierstwa” (Mat. 15, 19). Ten czarny zastęp pokazuje jakie piekło znajduje się we wnętrzu.

Jakże okropną zniewagą jest widok duszy zrodzonej przez niebo, a tak bardzo upodlonej! Widok chwały Bożego stworzenia, najprzedniejszego dzieła Bożego, pana nad ziemskim stworzeniem jedzącego plewy wraz z marnotrawnymi! Czy taką udręką był widok Izraelitów, niegdyś jedzących delikatne potrawy a teraz opuszczonych, siedzących na ulicach? Widok drogich synów Syjonu, cennych jak szczere złoto, lecz teraz wartych tyle, co gliniane dzbany? Siedzących na kupie gnoju, tych co nosili niegdyś szkarłatne szaty? (Lam. 4, 2.5). Czyż od tego nie jest o wiele straszniejszym widzieć jak jedyna na tym świecie istota obdarzona nieśmiertelnością i nosząca na sobie pieczęć Bożą, staje się naczyniem, w którym Bóg nie ma upodobania, przeznaczonym do niechlubnego wykorzystania? O nieznośna hańbo! Lepiej by było, gdybyś był rozbity na tysiąc kawałków niż trwał w tym poniżeniu, w tej haniebnej służbie!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o