Artykuły Chrześcijańskie

Jak ci z Berei

widok1

Jeśli zyskaliśmy właściwe zrozumienie jak wielkiej wagi jest najmniejszy okruch z błogosławieństw będących udziałem chrześcijanina, to powinniśmy udać się do Słowa Bożego, tak jak uczynili to ludzie z Berei, aby upewnić się, że te rzeczy tak się mają. Uważam, że jeśli gdzieś występuje beztroska wobec Słowa Bożego, to oznacza, że nie mamy w naszych sercach właściwego zrozumienia wielkości błogosławieństw udzielonych chrześcijanom, gdyż w przeciwnym razie stałyby się one przedmiotem bardziej gorliwego i zniecierpliwionego poszukiwania. Te rzeczy są tak ważne – sprawy których to dotyczy są tak istotne – że nie powinniśmy niczego przyjmować ślepą wiarą, nawet gdyby mówca była apostołem.

Jestem często zdziwiony że chrześcijanie, którzy słuchali przez lata – z widocznym zainteresowaniem i uwagą – usługi słowa, tak mało wiedzą o Boskich sprawach. Wygląda na to, że cieszą się z usługi, ich twarze jaśnieją na spotkaniach, a jednak gdy dochodzi do rozmowy okazuje się, że bardzo niewiele z tego stało się udziałem ich dusz. Jestem przekonany, że tajemnica leży w tym, że wysłuchali tego co mówiono, ale cenili to tak niewiele, że nie zadali sobie trudu zwrócenia się do Pism, w celu osobistego sprawdzenia tych rzeczy. Usługa ma swoją błogosławioną i ważną rolę, ale nie wierzę, aby jakakolwiek usługa przyniosła trwały pożytek naszym duszom, jeśli nie podąża za nią badanie Pism. Młody chrześcijanin, Tymoteusz został przez apostoła Pawła napomniany: ,,zwróć uwagę na czytanie” oraz ,,rozważaj te rzeczy, oddaj się im całkowicie, aby twoje korzyści stały się jawne wszystkim” (1 Tym. 4:13,15). Co więcej, jako sługa on miał być „pracownikiem prawidłowo dzielącym słowo prawdy, który nie musi zostać zawstydzony”, a jako mąż Boży miał wiedzieć, że ,,wszelkie Pismo jest dane przez natchnienie Boga i jest pożyteczne dla nauki, dla napominania, dla korygowania, dla pouczenia w sprawiedliwości, aby mąż Boży mógł być doskonały, w pełni wyposażony do wszelkich dobrych uczynków” (2 Tym. 2:15, 3:16,17). W związku z tym zagadnieniem czytamy też napomnienie w 2 Tymoteusza 1:13, na które dobrze byłoby zwrócić uwagę: ,,Mocno trzymaj kształt zdrowych słów”, lub – jak podaje to nowy przekład – ,,Miej zarys zdrowych słów”. Tymoteusz miał posiadać w swoim umyśle zarys prawdy, tak aby było to dla niego wyraźne. Kiedy byłem w szkole, czasami musieliśmy z pamięci rysować mapy z zarysami państw i zazwyczaj przedstawialiśmy bardzo dziwne zarysy, które zdumiałyby każdego, kto na ich podstawie miałby powiedzieć jakie to miało być państwo. Załóżmy teraz, że ktoś poprosiłby ciebie o przedstawienie podstawowych prawd chrześcijaństwa, czy umiałbyś to zrobić? Jest wolą Bożą, abyśmy mieli przed naszymi oczami wyraźny zarys prawdy, a nie możemy „Badanie” nasuwa myśl o zwracaniu uwagi na jakiś konkretny cel. Sporo czytania Biblii nie przynosi pożytku, ponieważ jest bezcelowe. Czytający nie szuka niczego i niczego też nie znajduje. Wierzę, że odnosimy największy pożytek, kiedy nasze dusze są zainteresowane pewnymi tematami i kiedy prosimy Pana o ich zrozumienie, a następnie zwracamy się do Pism, aby zobaczyć czy tak się rzeczy mają. Z pewnością jest wiele tematów dotyczących każdego z nas, odnośnie których chcielibyśmy mniej lub bardziej uzyskać Boże światło. Wielu z nas nie zna zbyt dobrze nauk Pisma Świętego: pojawiają się pytania dotyczące praktycznych szczegółów naszego chodzenia z Bogiem; z pewnością każdy z nas zastanawia się nad doświadczeniami swojej duszy; a wszystkie te rzeczy powinny przynaglać nas abyśmy ,,badali Pisma”.
I pamiętajcie, że to musi być ,,CODZIENNIE”. Na każdym młodym chrześcijaninie tutaj chcę odcisnąć wrażenie konieczności codziennego studiowania Słowa Bożego. Nie możesz mieć w swoim umyśle próżni; jeśli nie będzie on zajęty Bożymi rzeczami, wkrótce zajmą go rzeczy ludzkie lub ziemskie. Zwyczaj badania Pism będzie coraz silniejszy w miarę, jak będziesz w tym trwał, ale jeśli zaniedbasz Słowo, wkrótce stracisz do niego smak. Słyszałem chrześcijan mówiących coś takiego: chciałbym bardziej radować się Słowem Bożym. Kiedy czytam moją Biblię nie odbieram z tego takiego błogosławieństwa, jakie niektórzy ludzie odbierają. Słyszę, że taki-to-a-tak mówi, że jego dusza jest odświeżana przez Słowo, ale ja tego nie otrzymuję. Lubię pytać takie osoby: Jak często czytasz Słowo? Raz na tydzień? Czy raz na miesiąc? Ten kto najwięcej czyta swoją Biblię jest tym, który najwięcej się z niej raduje i zwraca do niej z największym upodobaniem. Z drugiej strony, jeśli zaniedbujesz Słowo dzisiaj, to będziesz miał mniejszą przyjemność z jego czytania jutro, a jeszcze mniejszą pojutrze, aż stanie się dla ciebie suchą książką. Musisz uczynić swoją zasadą przebywanie w towarzystwie Słowa Bożego każdego dnia. Nie chodzi tu o wielką ilość – być może nie masz na to czasu – ale musisz to robić CODZIENNIE.
,,Błogosławiony człowiek, który mnie słucha, czuwając codziennie przy moich bramach, czekając przy obramowaniach moich drzwi. Gdyż kto mnie znajduje, znajduje życie i uzyska łaskę od Pana” (Przyp. 8:34,35).

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o