ALCHEMIK

Mój Mistrz specjalny eliksir posiada,
Który marne metale w złoto zamienia.
Z gruzów wznosi najpiękniejsze pałace,
A każdy je później z zachwytem podziwia.
On z rzemieślniczym talentem bezustannie gromadzi
To wszystko, co zniszczymy i nad czym szlochamy.
Jego oczy potrafią dostrzec surowy opal w skale
I kształtne naczynia w naszej bezkształtnej glinie.
Moc życiowych utraconych okazji.
Zniszczone przyjaźnie i zmarnowane lata,
To są surowce, które on umie wykorzystać.
Kładzie na nich swe dłonie i swymi łzami spawa.

Cóż za cierpliwy Alchemik! – Czeka na właściwy moment,
Rozmyśla, gdy południowy wiatr lekko wieje,
A ten północny wicher z całą siłą dmie,
On zaś znużony, sam sobie nieprzyjazny
Z celową powolnością zgubę sobie szykuje.
Później, gdy nasze marzenia już uleciały w powietrze,
Gdy nasze wspaniałe plany utknęły gdzieś w bagnie,
A nasze wyśnione zamki zmieniły w pył,
Pozbawiając nas wszystkich zgromadzonych pragnień,
Zjawia się On, idąc powoli i spokojnie,
On, który skruszone serce uważa za ofiarę dla siebie.
(Nikt inny bowiem nie licytuje,
Tylko On na nasze ruiny ustala cenę).
Pochylając się nisko graweruje starannie
Swoje Imię, którego nie da się wymazać z naszych prochów.
A z popiołów naszej bezbrzeżnej rozpaczy
Roznieca płomień miłości i pokornego zaufania.
Nie szuka nowego miejsca, aby na nim budować,
Lecz na starym fundamencie, kamień po kamieniu,
Cementując łaską smutne doświadczenia,
Wznosi swą jeszcze wspanialszą świątynie.

SZCZĘŚCIE MARNOTRAWNEGO SYNA

SZCZĘŚCIE MARNOTRAWNEGO SYNA

Możemy zapytać: Czy marnotrawny syn miał szczęście? Bez wątpienia. Ale jego największe szczęście nie polegało na tym, że ostatecznie trafił z powrotem do domu ojca, gdzie został przyjęty z wszelkimi honorami.

Miał jeszcze inne szczęście: nie spotkał na swojej powrotnej drodze starszego brata. Gdyby się na niego natknął, jego przygoda zapewne skończyłaby się zupełnie inaczej. Na szczęście starszy syn wraca do domu wówczas, gdy uczta już się rozpoczęła, utuczone cielę zostało już zabite. Strategia miłosierdzia, którą przyjął ojciec, nie może już zostać zakwestionowana przez tę rozgoryczoną i rozżaloną postać; może ona co najwyżej stwierdzić fakt, który już się wydarzył.

Rozwiązłość, towarzysze hulanek, głód, świnie. Droga marnotrawnego syna jest naznaczona wszystkimi tymi niebezpieczeństwami. Ale niebezpieczeństwa te są zarazem okazją do jego nawrócenia. Są cierniami, które coraz głębiej wchodzą w jego ciało, sprawiając, że czuje coraz silniejszą tęsknotę za domem ojca; przekonują go, że nie są w stanie zaspokoić jego poszukiwań i prowadzą do wyzwalającego wyznania: „Ja tu przymieram głodem”.

Największym niebezpieczeństwem na jego drodze była możliwość spotkania starszego brata, niestrudzonego robotnika, chrześcijanina do szpiku kości.

Alesandro Pronzato, Przypowieści Jezusa, t. 2,
ss. 229.230 (z rozdziału pt. „Powrót syna marnotrawnego”) Czytaj dalej »

Hej!

1. Ej, nie jedną jeszcze łezką
dziecię Boże zrosi twarz,
nim zaświta wieczne rano
i syjońską olśni straż.

2. Ej, nie jedną jeszcze krzywdę
będzie trzeba cicho znieść,
nim się będzie mogło z Panem
do Krainy Rajskiej wznieść.

3. Ej, nie jedna cierpka chwila
i zawodu ostry ton.
Jęknie w duszy, nim uderzy
w Niebie triumfalny dzwon.

4. Ale potem co za radość,
co za chwała będzie to.
Gdy do Domu Jezus wzniesie
z kraju łez dziecinę swą.

Poślij mnie.

SAMSUNG DIGIMAX A403

Kościół szedł do przodu przez historię dzięki ludziom, którzy poddali się Bogu. Jednym z nich był odważny David Brainerd (1718-1747), misjonarz działający wśród afrykańskich Indian z czasów Pierwszego Wielkiego Przebudzenia. Pomimo, że zmarł w wieku 29 lat na gruźlicę, jego dziedzictwo totalnego poświęcenia żyje w jego pamiętnikach, które zostały opublikowane przez jego przyjaciela Jonathana Edwards’a.
Brainerd zapisywał w swoim dzienniku właśnie tą niebezpieczną modlitwę: “Oto jestem, poślij mnie; poślij mnie na końce ziemi; poślij mnie do surowych, dzikich pogan na pustynię; poślij mnie z dala od wszystkiego, o czym na ziemi mówi się, że ‘wygodne’; poślij mnie nawet do samej śmierci, jeśli tylko będzie to w Twojej służbie i z korzyścią dla Twojego Królestwa”.
Rzadko kiedy słyszymy współcześnie tego rodzaju modlitwy. Dziś, jego pasja byłaby uważana za politycznie niepoprawny fanatyzm. Nie sprzyjamy ofiarom z siebie; teraz mamy nową ewangelię samo-spełnienia. Nie mówimy o wielkiej trosce o straconych ludzi; sami zatraciliśmy się w naszym wygodnym materializmie.
Zastanawiam się, co by się stało, gdybyśmy wszyscy przed zakończeniem tego roku całkowicie szczerze pomodlili się modlitwą Izajasza. Co by było, gdybyś wzniósł swoje ręce, a opuścił na niebiański ołtarz swoje strachy, zmartwienia, wymówki, zastrzeżenia, ograniczenia i warunki, i zaprosił Boga do tego, aby użył twojego życia w jakikolwiek sposób On chce. Mam nadzieję, że spróbujesz tego. Czytaj dalej »

Pójdę do Niego!!

trawa

Popatrzmy na dwa typy oblubienic na Ewę i Rebekę. W Ewie widzimy suwerenność Bożą w działaniu a w Rebece praktyczny skutek świadectwa Ducha Świętego. Zapamiętajmy, że te dwie rzeczy muszą być widoczne i skuteczne w oblubienicy Pańskiej, potrzebujemy ich obu. Można powiedzieć, że Ewa była zupełnie pasywna, wszystko co się jej tyczy było Bożym działaniem. Bóg sprawił, że Adam zapadł w głęboki sen tak jak Chrystusa zasnął w śmierci. On wziął żebro z boku Adama i ukształtował je w nowego człowieka. Bóg ukształtował i przysposobił oblubienicę dla Adama i przyprowadził ją do niego. Adam od razu rozpoznał ją jako będącą z niego i rzekł: “Tym razem jest to kość z moich kości, ciało z mojego ciała”. On ujrzał Ewę jako odpowiedniego towarzysza dla swojego całego życia. Ewa (jako symbol Oblubienicy) była bezpośrednim wynikiem Bożego suwerennego zamiaru zanim zaczął się czas. Co do Rebeki to stwierdzamy, że w jej sercu musiały powstać pewne myśli i doznania przez świadectwo sługi o Abrahamie i Izaaku. Później miało miejsce pierwsze spotkanie ze sługą, następnie słyszała wszystko co powiedział jej ojcu. W tym czasie w jej sercu miało miejsce ukryte zmagania – podejmowanie decyzji opuszczenia swego kraju, swoich krewnych i przezwyciężenia ich pragnień zatrzymania jej. Musiała stoczyć walkę z własnymi obawami jak i z troską i miłością najbliższych, by móc ich opuścić. Wiele usłyszała o swym Oblubieńcu w czasie gdy wielbłąd niósł ją siedemset lub osiemset mil przez pustynię. Potem nastąpiły pierwsze doznania gdy ona pierwszy raz przyciągnęła wzrok Izaaka i kiedy on zabrał ją do swego namiotu i kiedy pokochał ją i kiedy ona stała się jego żoną.
To wszystko jest praktyczne i musi być też skutecznym w naszym doświadczaniu Chrystusa. Załóżmy, że Rebeka usłyszała świadectwo o Izaaku i pozostała w Mezopotamii, jaką korzyść jej by to przyniosło? Ona musiała mieć w sercu tęsknotę spowodowaną opowieścią o Izaaku. “Ojciec miłuje Syna i przekazał wszystkie rzeczy w Jego ręce”, ona uwierzyła w wielkość Syna i musiała w sercu i umyśle być doprowadzona do punktu rzeczywistej decyzji: “Ja pójdę!” Jest wielką rzeczą jest to, że jesteśmy tak przyciągnięci do Chrystusa, że dochodzimy do tego punktu – pozostawię rodzinę i kraj i pójdę do Niego. Jest to rzecz doświadczenia, a nie wiedzy. Czytaj dalej »

Wyzwolony dla Niego

oieńCzytamy w liście do Kolosan, jak zatroskany Paweł modli się o to, aby bracia w Chrystusie mogli poruszać się w kierunku pełnego poznania Bożej woli, we wszelkiej mądrości i duchowym zrozumieniu (Kol. 1, 9-10; 2, 1-2). Pragnął by poznali, że jest znacznie więcej w Bożej woli niż oni zrozumieli. Wiedział że muszą być wzmocnieni by przeciwstawić się negatywnym wpływom, które dotyczyły spraw – filozofii, ludzkiej religijności, działania ludzkiego umysłu lub ludzkiego sentymentu. Tylko wtedy gdy będą napełnieni pełnym poznaniem Bożej woli, będą w stanie oprzeć się tym wszystkim wpływom.
Musimy poznać wielkość Chrystusa osobiście, Jego pierwszeństwo, Jego chwalebne miejsce jako Głowy ciała – Kościoła (zgromadzenia), pełnię świętych w Nim, tak abyśmy mogli zaakceptować jako przywilej i nasz zysk zewleczenie ciała grzechu oraz śmierć i pogrzebanie z Chrystusem.
Jako umarli z Chrystusem i wzbudzeni z Nim, wydostajemy się na zewnątrz zasięgu filozofii i cielesnej religijności i możemy szukać rzeczy i spraw, które są w górze i o nich myśleć. Są to cudowne Boże myśli – myśli o przyozdobionej Oblubienicy. Czytaj dalej »

Jego życie w nas

makKiedy Nasz Pan był tutaj na ziemi uzdrowił wszelką chorobę i wszelką dolegliwość, oczyścił i uwolnił każdego kto do niego przyszedł czy był przyprowadzony. Czyniąc to, pokazał swoją zdolność wyjścia naprzeciw wszelkiej formie, w jakiej prawo grzechu może działać w naszych członkach. W każdym wypadku czystość i moc, które były w Nim, powodowały uzdrowienie i uwolnienie. Nikt nie pytał: Co mogę uczynić dla siebie samego z własnej swojej mocy? Oni przychodzili do Niego, dotykali się Pana i przez moc, która była w Nim otrzymali wybawienie z każdej niemocy i upodlenia, z każdego stanu w jakim się znaleźli.
W każdej moralnej chorobie lub dolegliwości, mogę poddać się Jemu i być pewnym, że jest w Jezusie Chrystusie naszym Panu odpowiednia moc, aby jej zaradzić. Dlatego jeśli ktoś dotknął się Pana, dalej już nie podąża w niewoli prawa grzechu. Kiedy korzystam z mocy, która jest w Nim, przechodzę do całkowicie nowego rodzaju życia.
Chrześcijaństwo w prawdziwym znaczeniu jest Chrystusem uwielbionym w tych, których wyswobodził. “Jestem uwielbiony w nich”. Kiedy te uzdrowione osoby zajęły swoje miejsca w zgromadzeniu, co bez wątpienia wielu z nich uczyniło, stały się cudownym świadectwem dzieła Chrystusa w nas i pomiędzy nami! Czytaj dalej »

CZY???


Albo może lekceważysz bogactwo jego dobroci i cierpliwości, i pobłażliwości, nie zważając na to, że dobroć Boża do upamiętania cię prowadzi?” (Rzym. 2:4).

Czy ja skróciłem ewangelię, którą głosił Jezus, ewangelię upamiętania?

Czy używałem nożyczek do mojej Biblii i usunąłem wyższy koszt naśladowania Chrystusa?

Czy obniżyłem Jego standardy w ten sposób, że mówiłem ludziom, żeby tylko uwierzyli, a będą zbawieni?”

Czy usunęliśmy szczere przekonanie o grzechu?

Czy pospiesznie nie oferowaliśmy zbawienia tym, którzy tak naprawdę się nie upamiętali, nie przeżywali smutku z powodu swoich przestępstw, którzy szukali wiary po to, aby mogli za nią ukryć swoje pożądliwości?

Jest to smutne, że chcemy, żeby ludzie myśleli, iż zostali uzdrowieni z grzechu, kiedy oni wcale nie wiedzieli, że byli chorzy.

Ubieramy ich w szaty sprawiedliwości, kiedy oni nie wiedzieli, że są nadzy.

Zachęcamy ich, żeby zaufali Chrystusowi, kiedy oni nawet sobie tego nie uświadamiają, że potrzebują tego zaufania.

Tacy ludzie wreszcie myślą sobie: „Nie zaszkodzi dodać Jezusa do mojego życia.”

Bóg który miłuje

 który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.
List do Galacjan 2,20

Jezus Chrystus wisiał dla mnie na krzyżu na wzgórzu Golgoty. Zniósł cielesne cierpienia i duchowe męczarnie. Hańba, jakiej doznał od swojego ludu, złamała Jego serce. Nikt Mu nie współczuł. Nawet dwóch ukrzyżowanych z Nim złoczyńców lżyło Go. Jednak Jego miłość do mnie przezwyciężyła wszelką wzgardę i drwinę.
Tam niósł On karę za moje winy. Za mnie został uczyniony grzechem, dlatego też Bóg musiał Go opuścić.
Było to powodem strasznych cierpień Jego duszy. Jednak z miłości do mnie zniósł On Boży sąd. Na krzyżu oddał za mnie swoje życie. Jako bezgrzeszny człowiek musiał tam ponieść zapłatę za grzech, na którą ja zasłużyłem. Z pewnością trudne było dla Niego umierać w kwiecie swego wieku. Pomimo to oddał samego s iebie za mnie, ponieważ mnie umiłował.
Ta miłość skierowana osobiście do mnie ciągle na nowo porusza moje serce i wypełnia głęboką wdzięcznością. Pytam samego siebie: Kimże jesteś, że Syn Boży myślał o tobie wisząc na krzyżu? Nigdy nie chcę zapomnieć tego, że moje grzechy wywołały najdotkliwsze cierpienia mojego Zbawiciela.

Uwielbiam miłość niepojętą,
Co w Zbawcy mym objawia się.
Uniżam się przed mocą świętą,
Co z grzechu wydźwignęła mnie.
Już nie chcę dłużej dbać o siebie,
Miłości, pragnę tonąć w Tobie!

Cielesne poczucie bezpieczeństwa, czyli zarozumiała ufność, że jest się w dobrym stanie

   Wielu będzie mówić: “Pokój i bezpieczeństwo”, a wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada. To właśnie sprawiło, że głupie panny spały wtedy, kiedy powinny udać się na rynek. Nie spostrzegły, że nie mają wystarczającej ilości oleju, aż nadszedł oblubieniec. A kiedy poszły kupić olej, drzwi zostały zamknięte. Oby te głupie panny nie miały naśladowców! Gdzie jest takie miejsce, gdzie jest dom, w którym tacy nie mieszkają? Wielu woli trzymać się nadziei, opartej na tak złudnych podstawach, że ich sytuacja jest dobra. Nie są zainteresowani zmianą swego stanu i przez to zginą w swych grzechach. Czy masz pokój? Pokaż mi podstawy, na których się on opiera. Czy jest to biblijny pokój? Czy możesz wykazać się cechami charakterystycznymi dla prawdziwego wierzącego? Czy możesz dowieść, że masz coś więcej niż zwykły obłudnik tego świata? Jeśli nie, to bój się tego pokoju bardziej niż wszelkiego kłopotu i wiedz, że cielesny pokój, jak jest to powszechnie dowiedzione, okazuje się śmiertelnym wrogiem duszy. Podczas gdy się uśmiecha, całuje i pięknie przemawia, śmiertelnie kąsa, jakby wbijając nóż pod piąte żebro. Czytaj dalej »